NARZĘDZIA I AKCESORIA
Autor: Marian Kozłowski | dodano: 2013-06-24
Przyjemne i pożyteczne, traktorki ogrodowe

Fot. Viking

Właściciel dużego trawnika więcej ma satysfakcji z widoku skoszonej murawy niż z długiego dreptania za zwykłą kosiarką. Może wmawiać sobie, że to jakaś forma relaksu, lecz trudno mu porzucić marzenia o ogrodowym traktorku.

Nabywca samojezdnej kosiarki, zwanej potocznie traktorkiem, rzadko doznaje zawodu, ponieważ kierowanie takim urządzeniem jest już samo w sobie wystarczająco atrakcyjną zabawą, by nie żałować kosztownego wydatku. Przeważnie wymaga on jednak nie tylko emocjonalnych, lecz także praktycznych uzasadnień, by nie powiedzieć – usprawiedliwień. Najlepszym jest, oczywiście, pokaźny areał obsługiwanej parceli. Pojeździć można bowiem całkiem przyjemnie nawet na działce kilkuarowej, ale dopiero wtedy, gdy jej powierzchnia przekracza 1000 m², sprawa nie budzi niczyich wątpliwości.

Kiedy decyzja zakupu zostanie już podjęta, pojawia się, jak zwykle, kwestia wyboru modelu. Ukryte lub nawet podświadome przeświadczenie, iż w gruncie rzeczy chodzi o zabawkę, podpowiada zwykle, by wybrać wariant możliwie najtańszy, byle rzeczywiście jeździł i przy okazji jakoś tam kosił. I to jest właśnie błąd, bo w zakresie swych roboczych możliwości poszczególne rodzaje traktorków mogą się różnić znacznie, choć pod względem warunków jazdy są do siebie bardzo podobne. Nie ma więc sensu rezygnować z rozwiązań pożytecznych ani też płacić za zbędne.

Stanowisko kierowcy

Koszenie samojezdną kosiarką jest łatwe, lekkie i przyjemne nawet na rozległych obszarach o skomplikowanej strukturze, ale tylko wtedy, gdy kierowca wykonuje tę pracę w wygodnej, niewymuszonej pozycji, korzystając przy tym z możliwie najmniejszej liczby przyrządów sterujących. Dlatego rozważając zakup jakiegoś konkretnego modelu, należy koniecznie sprawdzić, jak siedzi się za jego kierownicą, sięga do pedałów, przełączników i dźwigni. Jeśli efekty tego testu nie są w pełni zadowalające, a dostępny zakres regulacji fotela (przód-tył i góra-dół, ewentualnie kąt pochylenia oparcia) nie daje możliwości ich skorygowania, z zakupu trzeba bez żalu zrezygnować na rzecz innych, choćby nieco droższych i brzydszych produktów.

Mniejsze znaczenie ma łatwość wsiadania i wysiadania. Chodzi przecież o pracującą w sposób ciągły roboczą maszynę, a nie o taksówkę lub miejski autobus. Stosowana przez niektórych producentów konstrukcja o angielskiej nazwie „step-through” odznacza się płaską podłogą stanowiska kierowcy i rzeczywiście jest bardziej komfortowa od standardowej, ale okupiona z reguły większą masą nośnej ramy traktorka, co przekłada się pośrednio na poziom zużycia paliwa.

Bardziej istotnym udogodnieniem jest wyposażenie układu kierowniczego w amortyzatory cierne, czyli połączenia przegubowe, poruszające się ze zwiększonym oporem. Łagodzą one bowiem reakcje kierownicy na nierówności terenu. W ogrodowych traktorkach, zwłaszcza tych przeznaczonych do amatorskiego użytku, nie ma z reguły przekładni kierowniczych, chroniących ramiona i barki kierowcy przed tego rodzaju przeciążeniami i ułatwiających stabilne zachowanie obranego kąta skrętu kierowanych kół.

Mechanizm koszący

Wszystkie dostępne obecnie na rynku samobieżne kosiarki do trawy tną ją takim samym sposobem, czyli za pomocą dwóch (rzadko trzech) rotacyjnych noży, poruszających się synchronicznie w swoich częściach obudowy. Główne różnice dotyczą tylko szerokości koszenia, która powinna być wybierana stosownie do wielkości i ukształtowania obsługiwanego obszaru. Zespół tnący jest umieszczany pod lub przed (w tzw. riderach) ramą nośną maszyny. Drugie z tych rozwiązań jest wygodniejsze (także z powodu mniejszego z reguły promienia skrętu) przy pracy w trudno dostępnych kątach ogrodu bądź wokół rosnących w nim drzew. Wiąże się to jednak z odmienną, znaną ze żniwnych kombajnów, konstrukcją układu jezdnego (napędzane koła przednie, kierowane tylne), a więc tym samym z wyższą ceną.

Niezbyt kosztownym, lecz bardzo praktycznym udogodnieniem jest elektryczne włączanie napędu noży przyciskiem umieszczonym na pulpicie, ponieważ używane do tego sprzęgła elektromagnetyczne są bardziej trwałe i niezawodne niż alternatywne mechanizmy cierne uruchamiane za pośrednictwem linek.

W technicznych opisach kosiarek ich producenci chętnie podkreślają zalety zastosowanych systemów regulacji wysokości koszenia, np. większą liczbę jej stopni bądź system bezstopniowy, możliwość bieżących zmian dokonywanych w czasie jazdy ze stanowiska kierowcy, itp. Nabywca nie powinien poświęcać tym sugestiom nadmiernej uwagi, ponieważ pozycję noży najlepiej ustalać tylko raz przed rozpoczęciem danego cyklu prac, gdyż to zapewnia jednolity wygląd całego trawnika, a efekty zmian wprowadzanych w ruchu są raczej trudne do bieżącego kontrolowania i korygowania. Ważny jest tylko łączny zakres regulacji (im większy – tym lepiej) i jego skrajne pozycje (dolna wyznacza końcową dokładność obróbki trawnika, górna decyduje o możliwości koszenia traw przerośniętych w dwóch kolejnych etapach).

Warto natomiast uwzględnić przy wyborze dostępny w niektórych modelach system „air induction”. Polega on na wykorzystaniu dodatkowego wentylatora do unoszenia silnym strumieniem powietrza trawy „wyłożonej” przed jej cięciem nożami. Kosiarki z takim wyposażeniem można używać również do osobnego zbierania pokosów lub jesiennych liści. Innym ważnym udogodnieniem jest możliwość samoczynnego czyszczenia noży i ich osłon (po pracy, w ruchu na biegu jałowym) za pomocą zwykłego węża ogrodowego, podłączanego do odpowiedniej końcówki.

Zastosowania i funkcje robocze

Najważniejszą jednak sprawą pozostaje główne przeznaczenie nabywanego traktorka, czyli sam sposób użytkowania obsługiwanego nim areału. Jeśli jest to trawnik dekoracyjny, starannie wypielęgnowany i rosnący na odpowiednio żyznej glebie, za najwygodniejsze trzeba uznać urządzenia z koszem do samoczynnego zbierania skoszonej trawy i wskaźnikiem sygnalizującym jego napełnienie. Elektryczne lub hydrauliczne mechanizmy opróżniania niewielkiego kosza (pojemność poniżej 200 l) bardziej odpowiadają prestiżowym aspiracjom użytkownika niż praktycznym potrzebom.

Dla trawników założonych niedawno i słabo rosnących z powodu niezbyt korzystnych warunków glebowych lepszym rozwiązaniem jest tzw. mulczowanie pokosów, czyli ich bardzo dokładne rozdrabnianie i pozostawianie na miejscu jako naturalnego nawozu. Ten zabieg nie powinien być jednak stosowany przy trawach bujnych, gdyż tworzy wśród nich zbędną, a nawet szkodliwą warstwę sfilcowanych, obumarłych szczątków roślinnych.

Z kolei w intensywnie użytkowanych sadach rozrost darni należy ograniczać, by jak najwięcej składników pokarmowych zachować dla drzew. Czasem w tym celu stosuje się nawet tzw. ściółkowanie, czyli przykrywanie ziemi słomą lub leśnym igliwiem. Podobne efekty daje koszenie z pozostawianiem na miejscu nierozdrobnionej trawy. W kosiarce przeznaczonej do tego celu nie jest potrzebny ani kosz, ani funkcja mulczowania, a tylko boczny wyrzut o maksymalnej przepustowości, by nie zatykał się często ściętymi pędami roślin. Są oczywiście modele traktorków wyposażone we wszystkie trzy wymienione tu funkcje, lecz z oczywistych względów kosztują odpowiednio więcej.

Silniki, przekładnie, koła

Zasada mówiąca, iż efektywność pracy urządzenia pozostaje w ścisłym związku z mocą jego silnika, nie wydaje się słuszna w odniesieniu do traktorowych kosiarek. Wraz z mocą bardzo wyraźnie rosną ceny tego rodzaju sprzętu. W modelach przeznaczonych do przydomowego użytku stosowane są zarówno silniki jednocylindrowe o mocy od kilku do kilkunastu koni mechanicznych, jak i ponad dwudziestokonne – wielocylindrowe. Konstruktorzy dobierają je odpowiednio do szerokości i roboczej szybkości koszenia. Silniki poniżej 10 KM są zwykle kojarzone z pokosami węższymi niż 70 cm, kilkunastokonne z 70–90 centymetrowymi, a najmocniejsze – z jeszcze szerszymi. Prędkość ze względów bezpieczeństwa rzadko przekracza 10 km/h (do tyłu 3 km/h).

Nie trudno więc przewidzieć, że maszyna w stosunku do konkretnych potrzeb zbyt szeroka bądź nadmiernie szybka nie będzie swej mocy wykorzystywać efektywnie, mimo stosunkowo dużego zużycia paliwa. Dlatego na uwagę bardziej zasługują inne techniczne cechy silnika. Po pierwsze: rozrząd. Górnozaworowy występujący w wersjach OHV lub OHC zapewnia – w przeciwieństwie do dolnozaworowego, zwanego też bocznozaworowym – mniejsze zużycie paliwa i niższą emisję spalin, a zwłaszcza ich najbardziej toksycznych składników. Po drugie: smarowanie. System obiegowy z pompą i filtrem oleju lepiej od wszystkich innych chroni wewnętrzne mechanizmy przed przyspieszonym zużyciem. Zarówno olej, jak i filtr wymagają okresowej wymiany, której optymalne terminy dają się wyliczać tylko orientacyjnie. Dlatego doskonałym rozwiązaniem jest stosowany w niektórych modelach traktorków sygnalizator przypominający użytkownikowi (na podstawie elektronicznie zliczanych motogodzin) o zbliżającym się czasie obsługi serwisowej.

W tańszych kosiarkach samobieżnych do przeniesienia napędu z silnika na koła służą ręcznie sterowane mechaniczne skrzynie biegów (przeważnie pięciobiegowe z szóstym wstecznym) oraz mechanizmy różnicowe rozdzielające moment obrotowy na poszczególne napędzane koła. Jednak taki system ma w tym zastosowaniu dwie poważne wady: kłopotliwa jest sama zmiana biegów potrzebna znacznie częściej niż w jadącym po szosie samochodzie, a prócz tego, gdy jedno lub oba koła tracą przyczepność do podłoża (ślizgają się), uszkodzeniu ulega świeżo skoszona darń.

Dlatego w droższych modelach coraz częściej spotyka się sterowane pedałami, podwójne przekładnie hydrostatyczne o zmiennym przełożeniu. Każde napędzane koło sprzężone jest wówczas oddzielnie z jedną z bliźniaczych części hydrostatycznego układu, złożoną z pompy i hydraulicznego silnika. Wartość przekazywanego momentu obrotowego jest dostosowywana w ten sposób automatycznie do aktualnej przyczepności każdego z kół. Jeśli chodzi o same koła, to przy zakupie traktorka warto zainteresować się, czy mają one łożyskowanie toczne, czy ślizgowe. Tulejki ślizgowe nie mają w tej roli żadnych zalet, a ich obecność w konstrukcji świadczy tylko o tym, że dla jej producenta najważniejsza jest oszczędność kosztów, co dotyczy z pewnością i innych podzespołów.

Więcej w miesięczniku „Majster" nr 04/2010 »
Drukuj »
Aktualny numer
11-12/2013
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Marian Kozłowski | dodano: 2013-06-24
Przyjemne i pożyteczne, traktorki ogrodowe

Fot. Viking

Właściciel dużego trawnika więcej ma satysfakcji z widoku skoszonej murawy niż z długiego dreptania za zwykłą kosiarką. Może wmawiać sobie, że to jakaś forma relaksu, lecz trudno mu porzucić marzenia o ogrodowym traktorku.

Nabywca samojezdnej kosiarki, zwanej potocznie traktorkiem, rzadko doznaje zawodu, ponieważ kierowanie takim urządzeniem jest już samo w sobie wystarczająco atrakcyjną zabawą, by nie żałować kosztownego wydatku. Przeważnie wymaga on jednak nie tylko emocjonalnych, lecz także praktycznych uzasadnień, by nie powiedzieć – usprawiedliwień. Najlepszym jest, oczywiście, pokaźny areał obsługiwanej parceli. Pojeździć można bowiem całkiem przyjemnie nawet na działce kilkuarowej, ale dopiero wtedy, gdy jej powierzchnia przekracza 1000 m², sprawa nie budzi niczyich wątpliwości.

Kiedy decyzja zakupu zostanie już podjęta, pojawia się, jak zwykle, kwestia wyboru modelu. Ukryte lub nawet podświadome przeświadczenie, iż w gruncie rzeczy chodzi o zabawkę, podpowiada zwykle, by wybrać wariant możliwie najtańszy, byle rzeczywiście jeździł i przy okazji jakoś tam kosił. I to jest właśnie błąd, bo w zakresie swych roboczych możliwości poszczególne rodzaje traktorków mogą się różnić znacznie, choć pod względem warunków jazdy są do siebie bardzo podobne. Nie ma więc sensu rezygnować z rozwiązań pożytecznych ani też płacić za zbędne.

Stanowisko kierowcy

Koszenie samojezdną kosiarką jest łatwe, lekkie i przyjemne nawet na rozległych obszarach o skomplikowanej strukturze, ale tylko wtedy, gdy kierowca wykonuje tę pracę w wygodnej, niewymuszonej pozycji, korzystając przy tym z możliwie najmniejszej liczby przyrządów sterujących. Dlatego rozważając zakup jakiegoś konkretnego modelu, należy koniecznie sprawdzić, jak siedzi się za jego kierownicą, sięga do pedałów, przełączników i dźwigni. Jeśli efekty tego testu nie są w pełni zadowalające, a dostępny zakres regulacji fotela (przód-tył i góra-dół, ewentualnie kąt pochylenia oparcia) nie daje możliwości ich skorygowania, z zakupu trzeba bez żalu zrezygnować na rzecz innych, choćby nieco droższych i brzydszych produktów.

Mniejsze znaczenie ma łatwość wsiadania i wysiadania. Chodzi przecież o pracującą w sposób ciągły roboczą maszynę, a nie o taksówkę lub miejski autobus. Stosowana przez niektórych producentów konstrukcja o angielskiej nazwie „step-through” odznacza się płaską podłogą stanowiska kierowcy i rzeczywiście jest bardziej komfortowa od standardowej, ale okupiona z reguły większą masą nośnej ramy traktorka, co przekłada się pośrednio na poziom zużycia paliwa.

Bardziej istotnym udogodnieniem jest wyposażenie układu kierowniczego w amortyzatory cierne, czyli połączenia przegubowe, poruszające się ze zwiększonym oporem. Łagodzą one bowiem reakcje kierownicy na nierówności terenu. W ogrodowych traktorkach, zwłaszcza tych przeznaczonych do amatorskiego użytku, nie ma z reguły przekładni kierowniczych, chroniących ramiona i barki kierowcy przed tego rodzaju przeciążeniami i ułatwiających stabilne zachowanie obranego kąta skrętu kierowanych kół.

Mechanizm koszący

Wszystkie dostępne obecnie na rynku samobieżne kosiarki do trawy tną ją takim samym sposobem, czyli za pomocą dwóch (rzadko trzech) rotacyjnych noży, poruszających się synchronicznie w swoich częściach obudowy. Główne różnice dotyczą tylko szerokości koszenia, która powinna być wybierana stosownie do wielkości i ukształtowania obsługiwanego obszaru. Zespół tnący jest umieszczany pod lub przed (w tzw. riderach) ramą nośną maszyny. Drugie z tych rozwiązań jest wygodniejsze (także z powodu mniejszego z reguły promienia skrętu) przy pracy w trudno dostępnych kątach ogrodu bądź wokół rosnących w nim drzew. Wiąże się to jednak z odmienną, znaną ze żniwnych kombajnów, konstrukcją układu jezdnego (napędzane koła przednie, kierowane tylne), a więc tym samym z wyższą ceną.

Niezbyt kosztownym, lecz bardzo praktycznym udogodnieniem jest elektryczne włączanie napędu noży przyciskiem umieszczonym na pulpicie, ponieważ używane do tego sprzęgła elektromagnetyczne są bardziej trwałe i niezawodne niż alternatywne mechanizmy cierne uruchamiane za pośrednictwem linek.

W technicznych opisach kosiarek ich producenci chętnie podkreślają zalety zastosowanych systemów regulacji wysokości koszenia, np. większą liczbę jej stopni bądź system bezstopniowy, możliwość bieżących zmian dokonywanych w czasie jazdy ze stanowiska kierowcy, itp. Nabywca nie powinien poświęcać tym sugestiom nadmiernej uwagi, ponieważ pozycję noży najlepiej ustalać tylko raz przed rozpoczęciem danego cyklu prac, gdyż to zapewnia jednolity wygląd całego trawnika, a efekty zmian wprowadzanych w ruchu są raczej trudne do bieżącego kontrolowania i korygowania. Ważny jest tylko łączny zakres regulacji (im większy – tym lepiej) i jego skrajne pozycje (dolna wyznacza końcową dokładność obróbki trawnika, górna decyduje o możliwości koszenia traw przerośniętych w dwóch kolejnych etapach).

Warto natomiast uwzględnić przy wyborze dostępny w niektórych modelach system „air induction”. Polega on na wykorzystaniu dodatkowego wentylatora do unoszenia silnym strumieniem powietrza trawy „wyłożonej” przed jej cięciem nożami. Kosiarki z takim wyposażeniem można używać również do osobnego zbierania pokosów lub jesiennych liści. Innym ważnym udogodnieniem jest możliwość samoczynnego czyszczenia noży i ich osłon (po pracy, w ruchu na biegu jałowym) za pomocą zwykłego węża ogrodowego, podłączanego do odpowiedniej końcówki.

Zastosowania i funkcje robocze

Najważniejszą jednak sprawą pozostaje główne przeznaczenie nabywanego traktorka, czyli sam sposób użytkowania obsługiwanego nim areału. Jeśli jest to trawnik dekoracyjny, starannie wypielęgnowany i rosnący na odpowiednio żyznej glebie, za najwygodniejsze trzeba uznać urządzenia z koszem do samoczynnego zbierania skoszonej trawy i wskaźnikiem sygnalizującym jego napełnienie. Elektryczne lub hydrauliczne mechanizmy opróżniania niewielkiego kosza (pojemność poniżej 200 l) bardziej odpowiadają prestiżowym aspiracjom użytkownika niż praktycznym potrzebom.

Dla trawników założonych niedawno i słabo rosnących z powodu niezbyt korzystnych warunków glebowych lepszym rozwiązaniem jest tzw. mulczowanie pokosów, czyli ich bardzo dokładne rozdrabnianie i pozostawianie na miejscu jako naturalnego nawozu. Ten zabieg nie powinien być jednak stosowany przy trawach bujnych, gdyż tworzy wśród nich zbędną, a nawet szkodliwą warstwę sfilcowanych, obumarłych szczątków roślinnych.

Z kolei w intensywnie użytkowanych sadach rozrost darni należy ograniczać, by jak najwięcej składników pokarmowych zachować dla drzew. Czasem w tym celu stosuje się nawet tzw. ściółkowanie, czyli przykrywanie ziemi słomą lub leśnym igliwiem. Podobne efekty daje koszenie z pozostawianiem na miejscu nierozdrobnionej trawy. W kosiarce przeznaczonej do tego celu nie jest potrzebny ani kosz, ani funkcja mulczowania, a tylko boczny wyrzut o maksymalnej przepustowości, by nie zatykał się często ściętymi pędami roślin. Są oczywiście modele traktorków wyposażone we wszystkie trzy wymienione tu funkcje, lecz z oczywistych względów kosztują odpowiednio więcej.

Silniki, przekładnie, koła

Zasada mówiąca, iż efektywność pracy urządzenia pozostaje w ścisłym związku z mocą jego silnika, nie wydaje się słuszna w odniesieniu do traktorowych kosiarek. Wraz z mocą bardzo wyraźnie rosną ceny tego rodzaju sprzętu. W modelach przeznaczonych do przydomowego użytku stosowane są zarówno silniki jednocylindrowe o mocy od kilku do kilkunastu koni mechanicznych, jak i ponad dwudziestokonne – wielocylindrowe. Konstruktorzy dobierają je odpowiednio do szerokości i roboczej szybkości koszenia. Silniki poniżej 10 KM są zwykle kojarzone z pokosami węższymi niż 70 cm, kilkunastokonne z 70–90 centymetrowymi, a najmocniejsze – z jeszcze szerszymi. Prędkość ze względów bezpieczeństwa rzadko przekracza 10 km/h (do tyłu 3 km/h).

Nie trudno więc przewidzieć, że maszyna w stosunku do konkretnych potrzeb zbyt szeroka bądź nadmiernie szybka nie będzie swej mocy wykorzystywać efektywnie, mimo stosunkowo dużego zużycia paliwa. Dlatego na uwagę bardziej zasługują inne techniczne cechy silnika. Po pierwsze: rozrząd. Górnozaworowy występujący w wersjach OHV lub OHC zapewnia – w przeciwieństwie do dolnozaworowego, zwanego też bocznozaworowym – mniejsze zużycie paliwa i niższą emisję spalin, a zwłaszcza ich najbardziej toksycznych składników. Po drugie: smarowanie. System obiegowy z pompą i filtrem oleju lepiej od wszystkich innych chroni wewnętrzne mechanizmy przed przyspieszonym zużyciem. Zarówno olej, jak i filtr wymagają okresowej wymiany, której optymalne terminy dają się wyliczać tylko orientacyjnie. Dlatego doskonałym rozwiązaniem jest stosowany w niektórych modelach traktorków sygnalizator przypominający użytkownikowi (na podstawie elektronicznie zliczanych motogodzin) o zbliżającym się czasie obsługi serwisowej.

W tańszych kosiarkach samobieżnych do przeniesienia napędu z silnika na koła służą ręcznie sterowane mechaniczne skrzynie biegów (przeważnie pięciobiegowe z szóstym wstecznym) oraz mechanizmy różnicowe rozdzielające moment obrotowy na poszczególne napędzane koła. Jednak taki system ma w tym zastosowaniu dwie poważne wady: kłopotliwa jest sama zmiana biegów potrzebna znacznie częściej niż w jadącym po szosie samochodzie, a prócz tego, gdy jedno lub oba koła tracą przyczepność do podłoża (ślizgają się), uszkodzeniu ulega świeżo skoszona darń.

Dlatego w droższych modelach coraz częściej spotyka się sterowane pedałami, podwójne przekładnie hydrostatyczne o zmiennym przełożeniu. Każde napędzane koło sprzężone jest wówczas oddzielnie z jedną z bliźniaczych części hydrostatycznego układu, złożoną z pompy i hydraulicznego silnika. Wartość przekazywanego momentu obrotowego jest dostosowywana w ten sposób automatycznie do aktualnej przyczepności każdego z kół. Jeśli chodzi o same koła, to przy zakupie traktorka warto zainteresować się, czy mają one łożyskowanie toczne, czy ślizgowe. Tulejki ślizgowe nie mają w tej roli żadnych zalet, a ich obecność w konstrukcji świadczy tylko o tym, że dla jej producenta najważniejsza jest oszczędność kosztów, co dotyczy z pewnością i innych podzespołów.